Not Found

The requested URL was not found on this server.


Apache/2.4.66 (Debian) Server at sf9j2oa.sbs Port 80
My Husband Brought His Mistress Home to Kick Me Out – Little Did He Know, He’d Be Homeless an Hour Later - Page 2 - Pizza Time

My Husband Brought His Mistress Home to Kick Me Out – Little Did He Know, He’d Be Homeless an Hour Later

Stałam tam, kompletnie otępiała, gdy jego słowa do mnie docierały. Poza tym, że mnie zdradził i porzucił, wyrzucał mnie z własnego domu. A najgorsze? Wyglądał, jakby cieszył się każdą sekundą.

Mimo to starałam się zachować spokój. Nie dałam mu satysfakcji z widoku mojej załamanej woli. Zaczęłam więc po prostu zbierać swoje rzeczy, upychając ubrania i najróżniejsze rzeczy do bagażnika samochodu. Ale upokorzenie bolało mnie mocno.

Zamiast wejść do środka jak Logan, Brenda została na werandzie i patrzyła na mnie. Nie potrafiła nawet ukryć rozbawienia. Kiedy podniosłem wzrok, postanowiła posypać mi ranę solą.

„Nie mogę się doczekać, aż odnowię ten dom” – westchnęła radośnie, krzyżując ramiona. „Wszystko to stare, brzydkie rzeczy”.

Moja twarz pozostała bez wyrazu. Próbowałem wymyślić cokolwiek, co mogłoby zostać w środku, pakując rzeczy do samochodu. To był zwykły sedan, więc zdecydowanie potrzebowałem kolejnej podróży.

Mam nadzieję, że Lola nie będzie miała nic przeciwko temu, żebym u niej został na chwilę. Ale kiedy rozmyślałem nad tym, żeby nie okazać emocji ani nie załamać się ponownie, usłyszałem to: warkot samochodu podjeżdżającego za mną.

Odwróciłem się i zobaczyłem, jak z eleganckiego, czarnego BMW wysiada pan Duncan, dziadek Logana. Wyglądał na zdezorientowanego.

Jeśli jest coś, co wszyscy w mieście wiedzą, to to, że pan Duncan potrafi być twardy. Zbudował rodzinną fortunę od zera. Dlatego też miał wielkie oczekiwania wobec wszystkich swoich dzieci i wnuków.

Na początku myślałam, że bycie teściem w rodzinie będzie trudne z jego powodu. Ale z powodów, których nigdy nie rozumiałam, traktował mnie niesamowicie od samego początku. Kochał mnie razem ze swoim wnukiem.

Jednak nadal bałam się tego, co się stanie, gdy ujrzy scenę z moimi rzeczami leżącymi na trawniku, obcą kobietą na ganku i Loganem nigdzie niewidocznym.

„Logan, kochanie, wyjdź tutaj!” zawołała zmartwiona Brenda.

Dźwięk jej głosu sprawił, że pan Duncan zmarszczył brwi. Potem jego wyraz twarzy zmienił się z zakłopotania w czystą złość.

„Co tu się, do cholery, dzieje?!” – rozległ się głos pana Duncana, gdy Logan wyszedł na zewnątrz z otwartymi ustami.

„Dziadku, nie mieliśmy pojęcia, że ​​dziś wpadniesz” – zaczął, przełykając ślinę. „To nie jest najlepszy moment. Mamy do czynienia z prywatną sprawą. Nie zrozumiałbyś”.

„Logan, może jestem stary, ale doskonale rozumiem, co się dzieje” – odpowiedział pan Duncan ochrypłym głosem. „Zapytałem tylko dlatego, że nie chciałem uwierzyć własnym oczom”.

„Dziadku” – spróbował Logan, ale nie zdołał wykrztusić ani słowa.

„Wygląda na to, że wyrzuciłeś z domu moją ulubioną wnuczkę i sypiasz z tą włóczęgą. Czy coś pomyliłem?” – kontynuował ostro pan Duncan, a ja wcale nie poczułam się źle z powodu jego zniewagi wobec Brendy.

„Dziadku, Natasza i ja… koniec. Ona już tu nie pasuje”.

„A kto dał ci prawo o tym decydować?” Pan Duncan uniósł brwi. Spojrzał na mnie na chwilę z czułością, po czym znów spojrzał na Logana.

„Przypomnę ci, że ten dom należy do mnie. Pozwoliłem ci tu mieszkać, bo zakładaliście razem rodzinę” – kontynuował. „Ale jeśli zamierzasz traktować Nataszę jak kogoś, kto się do czegoś nie nadaje, możesz się uważać za wykluczonego. Ze skutkiem natychmiastowym”.

Twarz Logana zbladła. „Co… co mówisz?”

Pan Duncan nawet nie mrugnął. „Mówię, że Natasza zostanie, a ty odejdziesz. Nie dość, że to, to od tej chwili cię odcinam. Pomyśl, że straciłem wszystkie pieniądze i wsparcie. Myślisz, że możesz się tak zachowywać? Nie szanować żony i wystawiać naszą rodzinę na pośmiewisko z powodu kryzysu wieku średniego i 20-letniej naciągaczki? Nie na moich oczach!”

"Dziadunio!"

„Wyjdź natychmiast!”

***

Kiedy Logan i Brenda wyszli, pan Duncan zaprosił mnie do środka i wyjaśnił, dlaczego w ogóle tu przyszedł. „Natasza, dowiedziałem się od syna o twoich i Logana problemach z płodnością i przyszedłem tu, żeby zaproponować, że opłacę zapłodnienie in vitro”.

„Och, proszę pana” – wychrypiałem. Moje emocje w końcu wypłynęły na powierzchnię.

„Ale wygląda na to, że przybyłem akurat w porę, żeby zobaczyć tę katastrofę. Nie zasługujesz na nic z tego” – kontynuował, a ja prawie nie mogłem znieść jego życzliwości.

Przełknęłam gulę w gardle. „Dziękuję, panie Duncan… Ja… Nie wiedziałam, co robić, więc po prostu zaczęłam pakować samochód”.

Położył mi uspokajająco dłoń na ramieniu, kręcąc głową. „Nie ma potrzeby. Uważaj ten dom za swój. Zajmę się wszystkimi formalnościami i to sformalizuję. To także moje przeprosiny za to, że nie wychowałem lepszego wnuka”.

Skinęłam głową i łzy popłynęły mi z oczu.

W kolejnych dniach pan Duncan dotrzymał słowa. Moje nazwisko widniało w akcie notarialnym, a Logan został odcięty od pieniędzy i wsparcia rodziny.

Z plotek dowiedziałem się, że Brenda nie została u niej długo po tym, jak zorientowała się, że konta bankowe zostały zamknięte, a Logan najwyraźniej przenocował u znajomych.

To musiał być cios dla jego ego, bo wrócił na kolanach zaledwie tydzień po tamtej scenie na moim podwórku.

Nadal miał na sobie te same ubrania, co tamtego dnia i wyglądał okropnie.

„Popełniłem błąd. Nie mam już nic. Reszta rodziny mi nie pomoże. Czy możesz zadzwonić do mojego dziadka? On cię wysłucha” – wyrzucił z siebie Logan bez ogródek. „Nie mogę tak żyć”.

Nie było przeprosin ani szczerej skruchy za to, co dla mnie zrobił. Żałował tylko utraty pieniędzy i wpływów rodziny.

Więc mogłam powiedzieć słowa, które każdy na moim miejscu chciałby wypowiedzieć. „Nie! Pościeliłeś sobie łóżko, to się w nim wyśpij!”. To było banalne i okrutne, ale uwierzcie mi, w tamtej chwili dawało mi to ogromną satysfakcję.

Jego wyraz twarzy natychmiast zmienił się na gniewny i zanim zdążył rzucić we mnie obelgi, zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem. Wciąż słyszałem jego krzyki, ale jego słowa spływały ze mnie w euforii wywołanej tą zemstą.

Może później będę mu współczuć. Ale czego on się spodziewał? Rozpieszczonego bachora!